to tylko zalążek artykułu, pomóż mi go pisać:D Pewnie jak zwykle zawiodły moje google-skile, ale nie mogę znaleźć odpowiedzi na dość podstawowy wydawałoby się w nauczaniu problem. Mając wyniki n studentów dla testu z m zadaniami, jak należy dobrać wagi dla poszczególnych zadań, aby wyniki testu najlepiej odpowiadały umiejętnościom studentów? Oczywiście wymyślanie kryteriów oceny po fakcie, brzmi niepokojąco, ale wierzę, że jeśli zrobi się to "obiektywnie" i uzyskane kryterium będzie monotoniczną funkcją umiejętności studenta, to nikt nie powinien protestować. Na pewno nikt nie powinien protestować, gdy wagi znane są przed egzaminem i z reguły są, ale nawet wtedy ocenianie pojedynczego zadania, wycenionego na dajmy na to 10pkt i tak nastręcza podobnych zmartwień, gdy uświadomimy sobie, że w istocie składa się ono z pięciu podpunktów i nie zostało ustalone ze studentami ile powinny one być warte. Dość popularną intuicją jest: im mniej osób zrobiło zadanie, tym większą powin...
Oglądając 58 sekundę poniżeszego filmu naszła mnie myśl - o kurde, to wygląda jak tkanka! Jesteśmy nic nieznaczącymi mikrobami w ciele jakiegoś monstrum, którego motywów i działań nigdy nie poznamy ani nawet nie dożyjemy tak powolne, wielkie i skomplikowane jest. A potem : może faktycznie jest tak, jak sugerowano już wiele razy, że wszechświat jest niczym radziecka zabawka matrioszka: małe kręcące się w koło kulki tworzą większe kręcące się w koło kulki : kwarki, elektrony, atomy, cząsteczki, planety, układy, galaktyki... może tak jest już w nieskończoność? I może w drugą stronę także? Może kiedyś, dysponując odpowiednio czułym "mikroskopem" zobaczymy na powierzchni kwarków jakieś małe ludziki? I wtedy pomyślałem: no nie, to by było idiotyczne. Jak małe to proste, więc nie mogą to być ludziki. Tak oto doszedłem do znacznie bardziej męczącej mnie teraz myśli: ludzie racjonalni (do których staram się zaliczać), często (chyba?) myślą o sobie (a przynajmniej chcą tak o sobi...
Jakiś czas temu, z okazji jubileuszu mojego liceum, miałem okazję jako absolwent opowiedzieć cokolwiek wpółczesnym licealistom. Wykorzystałem to jako okazję do zrobienia czegoś w stylu Back To The Future: gdybym był nastolatkiem i przyszła wersja mnie samego mogła cofnąć się do mnie w czasie i dać mi parę wskazówek, co by to było? Poniżej (niekompletna) lista rzeczy, za które byłbym wdzięczny gdyby ktoś mi powiedział. Po pierwsze, byłoby super gdyby ktoś powiedział mi z wyprzedzeniem o wszystkich wypadkach i tragediach, którym mógłbym zapobiec. OK, szczerze mówiąc dodałem ten punkt do listy dopiero jako nasty i zawstydziłem się, że tak dużo rzeczy zdążyłem wymienić, zanim o tym pomyślałem. W szczególności to pewnie oznacza, że za późno dowiedziałem się o Negative Average Preference Utilitarianism i nie zdążyłem jeszcze tego zinternalizować (albo oglądałem za mało "Wydarzyło się jutro" i "Zagubiony w czasie"). Po drugie, szkoda, że nie dostałem na tacy wyników l...