Posty

Prawdopodobnie nie ma nas

Mam nadzieję, że ten post nie zachęci nikogo do samobójstwa:) Po obejrzeniu Prometeusza zebrało nam się w domu na rozmowy na tematy, które równie dobrze sprowokować mogłaby Incepcja, Matrix, Perfekcyjna Niedoskonałość, czy któraś książka Lema i jakoś tak sam z siebie przypomniał mi się filmik który doprowadził mnie swego czasu do ciekawego pana i jego eksperymentu . W szczególności zaintrygowała mnie pewna konkretna strategia jakiej AI może użyć by przestraszyć i zmanipulować Strażnika. Gdy zacząłem zastanawiać nad tym ostatnim pytaniem ( "How certain are you, Dave, that you're really outside the box right now?" ) dziś w tramwaju, olśniło mnie. Jeśli stworzenie komputera mogącego symulować świadomość człowieka jest możliwe, to pewnie się kiedyś stanie. Podobnie symulowanie miliardów ludzi, czy całych alternatywnych światów kiedyś stanie się wykonalne i tanie. A skoro tak, to kiedyś wirtualnych światów będzie n, zaś prawdziwy, tylko jeden. Szansa więc, że żyję akur...
Obraz
Euro 2012 to jedna z tych okazji przy których wrocławianie wygadują przy grillowych ogniskach rzeczy w stylu "łatwiej Czechom przyjechać do nas z Pragi, niż nam do Warszawy". Pomyślałem, że może faktycznie prościej by było podzielić świat wg diagramu Voronoi i o to ilustracja. Wykorzystałem jakąś mapkę z http://www.comersis.com/c-images/EUROPA/Map-of-Europe-n-en.jpg oraz kod ze strony http://mbostock.github.com/d3/ex/voronoi.html i oto co mi wyszło.
Hi, I just wanted to announce my new CS&IT blog .
W weekend majowy miałem okazję zwiedzić dwa bardzo ciekawe miejsca: elektrownie wodną Żarnowiec i radioobserwatorium w Piwnicach. Szczerze mówiąc byłem raczej dość sceptycznie nastawiony do obu tych wycieczek i bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło to co zobaczyłem. Po pierwsze, wiedząc, że jedziemy na wakacje nad zbiornikiem wodnym, spodziewałem się, że elektrownię znajdziemy na jego północnym (a więc niższym, bliższym morza) końcu. Tymczasem ów zbiornik nie bez powodu nazywa się jeziorem, a elektrownia jest "pod górkę" na jego południowym zboczu. Nigdy wcześniej nie dotarła do mnie informacja, że elektrownie wodne mogą zajmować się zużywaniem energii na wpompowywanie jej pod górę. Dokładniej to one je w ten sposób magazynują w postaci energii potencjalnej (z czego 20% nie udaje się odzyskać). Natomiast to co dało mi najbardziej do myślenia, to, że oprócz trybów "turbina" i "pompa" jest jeszcze trzeci : "marnowanie". Okazuje się, że żeby prąd w mie...

Może nie umiem nazwać rzeczy po imieniu

...ale umiem inwalidować cache. Jeśli nie wiesz o co chodzi, i wolisz filozoficzne artykuły po polsku, to mam nadzieję, że docenisz, że napisałem o tym w osobnym serwisie: https://groups.google.com/forum/?fromgroups#!topic/memcached/OiScvRbGaU8 Jeśli jednak nie masz nic przeciwko praktyce programowania wielkoskalowego blabalbla to zapraszam do kliknięcia. there are two hard things in computer science: cache invalidation, naming things, and off-by-one errors -- Phil Karlton

Man owce

A może daliśmy się zwieźć? Może cywilizacja oparta o naukę, wiedzę, przepływ informacji i usługi, to wcale nie jest optymalny układ? Może uwiodła nas wygoda zarabiania na życie wprowadzając wirtualne dane do wirtualnego systemu służącego wirtualnej rozrywce, czy udzielania wirtualnych pożyczek na wirtualne opłaty za wirtualne usługi? Może cały ten intelektualny przemysł to tylko rak i wrzód, który narósł na prawdziwym organizmie z krwi i kości: wydobywaniu surowców, produkowaniu żywności i budownictwie? Może optymalny moment rozwoju już minęliśmy, gdzieś w okolicach początku XX wieku, a teraz brniemy w maliny? Na potrzeby tego wpisu niech "rolnik" będzie przykładem zawodu, co do którego żywię przekonanie, że jest faktycznie uzasadniony i potrzebny. Nie znam się oczywiście na ekonomii, ale coś mi podpowiada, że jeśli 17% Polaków pracuje w rolnictwie, to trochę tak jakby powiedzieć, że 1 osoba jest w stanie wyżywić 5 pozostałych. Oczywiście nie daje rady w tym samym czasie ...

32 zmiany na lepsze

Mam prosty racjonalizatorski pomysł. Zakładam, że fajnie jest jak wszyscy mamy weekend w tym samym momencie (chociaż i tak wiele zawodów wymaga pracy właśnie w weekend), ale dlaczego w pozostałe dni też jesteśmy zsynchronizowani? Rozumiem, że ludzie z jednego oddziału, czy nawet jednej firmy mogą (akurat w przypadku IT jestem pewien że nie mogą) działać skutczeniej gdy są w pracy w tym samym momencie, ale z różnych instytucji i firm? Proponuję, żeby w jakiś autorytatywny sposób (5 najniższych bitów NIP?) przydzielić każdej placówce (whatever it means) jeden z 32 schematów, np. 'rano-rano-wieczór-wieczór-rano'. W ten sposób jeśli będę miał do załatwienia sprawę w urzędzie, czy banku, to z prawdopodobieństwem 31:1 będzie istniał taki dzień, w który będę mógł to zrobić. Domyślam się, że problemem może być zsynchronizowanie ze sobą małżonków, ale statystycznie przez połowę tygodnia będą w zgodnej fazie. Z resztą bycie w przeciwfazie też ma zalety, bo można np. pilnować dziecka, ...