Posty

Może nie umiem nazwać rzeczy po imieniu

...ale umiem inwalidować cache. Jeśli nie wiesz o co chodzi, i wolisz filozoficzne artykuły po polsku, to mam nadzieję, że docenisz, że napisałem o tym w osobnym serwisie: https://groups.google.com/forum/?fromgroups#!topic/memcached/OiScvRbGaU8 Jeśli jednak nie masz nic przeciwko praktyce programowania wielkoskalowego blabalbla to zapraszam do kliknięcia. there are two hard things in computer science: cache invalidation, naming things, and off-by-one errors -- Phil Karlton

Man owce

A może daliśmy się zwieźć? Może cywilizacja oparta o naukę, wiedzę, przepływ informacji i usługi, to wcale nie jest optymalny układ? Może uwiodła nas wygoda zarabiania na życie wprowadzając wirtualne dane do wirtualnego systemu służącego wirtualnej rozrywce, czy udzielania wirtualnych pożyczek na wirtualne opłaty za wirtualne usługi? Może cały ten intelektualny przemysł to tylko rak i wrzód, który narósł na prawdziwym organizmie z krwi i kości: wydobywaniu surowców, produkowaniu żywności i budownictwie? Może optymalny moment rozwoju już minęliśmy, gdzieś w okolicach początku XX wieku, a teraz brniemy w maliny? Na potrzeby tego wpisu niech "rolnik" będzie przykładem zawodu, co do którego żywię przekonanie, że jest faktycznie uzasadniony i potrzebny. Nie znam się oczywiście na ekonomii, ale coś mi podpowiada, że jeśli 17% Polaków pracuje w rolnictwie, to trochę tak jakby powiedzieć, że 1 osoba jest w stanie wyżywić 5 pozostałych. Oczywiście nie daje rady w tym samym czasie ...

32 zmiany na lepsze

Mam prosty racjonalizatorski pomysł. Zakładam, że fajnie jest jak wszyscy mamy weekend w tym samym momencie (chociaż i tak wiele zawodów wymaga pracy właśnie w weekend), ale dlaczego w pozostałe dni też jesteśmy zsynchronizowani? Rozumiem, że ludzie z jednego oddziału, czy nawet jednej firmy mogą (akurat w przypadku IT jestem pewien że nie mogą) działać skutczeniej gdy są w pracy w tym samym momencie, ale z różnych instytucji i firm? Proponuję, żeby w jakiś autorytatywny sposób (5 najniższych bitów NIP?) przydzielić każdej placówce (whatever it means) jeden z 32 schematów, np. 'rano-rano-wieczór-wieczór-rano'. W ten sposób jeśli będę miał do załatwienia sprawę w urzędzie, czy banku, to z prawdopodobieństwem 31:1 będzie istniał taki dzień, w który będę mógł to zrobić. Domyślam się, że problemem może być zsynchronizowanie ze sobą małżonków, ale statystycznie przez połowę tygodnia będą w zgodnej fazie. Z resztą bycie w przeciwfazie też ma zalety, bo można np. pilnować dziecka, ...

long time;//no C

Wiedziałem, że zaniedbałem bloga, ale nie byłem świadomy, że to już prawie rok. Trochę się w tym roku działo. Własna firma pochłonęła sporo czasu i energii, a kreatywność poszła w architekturę i kod a nie bloga. Jeśli kogoś to ciekawi, to męczę obecnie takie projekty: ZnaszMnie? aplikacja (obecnie na NK) pozwalająca Ci ułożyć quiz o sobie i rozesłać go przyjaciołom Oblep! bookmarklet (aplikacja mieszcząca się w przycisku który przeciągasz do paska zakładek) pozwalający dolepić do dowolnej strony jaką oglądasz wąsy, dymek, strzałkę, czy komentarz Puzzles Vanisoft crowdsourcingowe podejście do rekonstrukcji dokumentów, które przeszły przez niszczarkę na konkurs ogłoszony przez DARPA Nie pamiętam o czym myślałem w ciągu tego roku, ale kilkoma przemyśleniami chciałbym się podzielić. Ludzie wydają mi się nie przystosowani do niczego. Wydaje mi się, że my nie tyle opalamy się latem, co bielejemy zimą. Nastawienie na konsumpcję wśród młodego pokolenia to nie tyle efekt Ameryki,...

Ocenianie

to tylko zalążek artykułu, pomóż mi go pisać:D Pewnie jak zwykle zawiodły moje google-skile, ale nie mogę znaleźć odpowiedzi na dość podstawowy wydawałoby się w nauczaniu problem. Mając wyniki n studentów dla testu z m zadaniami, jak należy dobrać wagi dla poszczególnych zadań, aby wyniki testu najlepiej odpowiadały umiejętnościom studentów? Oczywiście wymyślanie kryteriów oceny po fakcie, brzmi niepokojąco, ale wierzę, że jeśli zrobi się to "obiektywnie" i uzyskane kryterium będzie monotoniczną funkcją umiejętności studenta, to nikt nie powinien protestować. Na pewno nikt nie powinien protestować, gdy wagi znane są przed egzaminem i z reguły są, ale nawet wtedy ocenianie pojedynczego zadania, wycenionego na dajmy na to 10pkt i tak nastręcza podobnych zmartwień, gdy uświadomimy sobie, że w istocie składa się ono z pięciu podpunktów i nie zostało ustalone ze studentami ile powinny one być warte. Dość popularną intuicją jest: im mniej osób zrobiło zadanie, tym większą powin...

koewolucje

Mam nadzieję, że nikogo nie obrażę zbyt dosłownym podsumowaniem moich wcześniejszych postów, ale chciałbym by parę rzeczy było jasne. Każda moja wypowiedź X powinna być umieszczona w kontekście "Moim skromnym zdaniem, w oparciu o to co wydaje mi się, że obserwuję, na chwilę obecną wydaje mi się, że nie umiem szybko znaleźć kontrargumentu na dość intrygującą dla mnie myśl, że X". W szczególności, byłbym głupi nie dopuszczając możliwości, że moje założenia były błędne, czy, że jutro nie zmienię zdania. (MSZwOoTCWMSŻOnCOWMSŻnUSZKnDINdMM,ż) uważam, że trzeba umieć zmieniać zdanie, gdy zmieniają się dane wejściowe, lub gdy udowodniono Ci błąd -- ale nie częściej, bo nie chodzi o oportunizm, tylko o to by zawsze mieć rację. Bardzo wygodne. Odsłonięcie się i przyznanie do błędu, jest często trudne tuż przed, ale daje wrażenie niesamowicie prostego rozwiązania tuż po. Miało być o ewolucji, tej od samolubnych genów i memów. Tej od wszystkiego, co się niezbyt dokładnie replikuje i po...

co się stało z naszą klasą i dlaczego nic

Po lekturze wywiadu z Jerzym Marcinkowskim, dwóch semestrach nauczania w grupach zaawansowanych pierwszego roku w instytucie i tyluż na kółku olimpijskim w III LO, rozmowie z mamą i paru chwilach autorefleksji, stwierdzam, że młodzież wcale nie jest co raz głupsza, natomiast cały system oświaty jest zupełnie zacofany. Słysząc "zacofany system oświaty", wielu pewnie ma przed oczami przestarzałe komputery w sali od informatyki, albo książki z czarno-białymi ilustracjami -- mi zupełnie nie chodzi o to. W ramach wprowadzenia w mój światopogląd zacznę od autorefleksji. Pamiętam, jak niejednokrotnie w podstawówce od "doświadczonych" nauczycielek słyszało się gderanie, że za ich czasów nie było kalkulatorów i że nie do pomyślenia było, żeby ktoś nie znał tabliczki mnożenia. Użyłem słowa "gderanie", mimo, że dziś wiem, że chciały one naszego dobra i martwiły się o naszą przyszłość, aby lepiej oddać sposób w jaki postrzegałem te wypowiedzi wtedy. To bardzo ważne...