Posty

Wyświetlanie postów z 2010

Ocenianie

to tylko zalążek artykułu, pomóż mi go pisać:D Pewnie jak zwykle zawiodły moje google-skile, ale nie mogę znaleźć odpowiedzi na dość podstawowy wydawałoby się w nauczaniu problem. Mając wyniki n studentów dla testu z m zadaniami, jak należy dobrać wagi dla poszczególnych zadań, aby wyniki testu najlepiej odpowiadały umiejętnościom studentów? Oczywiście wymyślanie kryteriów oceny po fakcie, brzmi niepokojąco, ale wierzę, że jeśli zrobi się to "obiektywnie" i uzyskane kryterium będzie monotoniczną funkcją umiejętności studenta, to nikt nie powinien protestować. Na pewno nikt nie powinien protestować, gdy wagi znane są przed egzaminem i z reguły są, ale nawet wtedy ocenianie pojedynczego zadania, wycenionego na dajmy na to 10pkt i tak nastręcza podobnych zmartwień, gdy uświadomimy sobie, że w istocie składa się ono z pięciu podpunktów i nie zostało ustalone ze studentami ile powinny one być warte. Dość popularną intuicją jest: im mniej osób zrobiło zadanie, tym większą powin...

koewolucje

Mam nadzieję, że nikogo nie obrażę zbyt dosłownym podsumowaniem moich wcześniejszych postów, ale chciałbym by parę rzeczy było jasne. Każda moja wypowiedź X powinna być umieszczona w kontekście "Moim skromnym zdaniem, w oparciu o to co wydaje mi się, że obserwuję, na chwilę obecną wydaje mi się, że nie umiem szybko znaleźć kontrargumentu na dość intrygującą dla mnie myśl, że X". W szczególności, byłbym głupi nie dopuszczając możliwości, że moje założenia były błędne, czy, że jutro nie zmienię zdania. (MSZwOoTCWMSŻOnCOWMSŻnUSZKnDINdMM,ż) uważam, że trzeba umieć zmieniać zdanie, gdy zmieniają się dane wejściowe, lub gdy udowodniono Ci błąd -- ale nie częściej, bo nie chodzi o oportunizm, tylko o to by zawsze mieć rację. Bardzo wygodne. Odsłonięcie się i przyznanie do błędu, jest często trudne tuż przed, ale daje wrażenie niesamowicie prostego rozwiązania tuż po. Miało być o ewolucji, tej od samolubnych genów i memów. Tej od wszystkiego, co się niezbyt dokładnie replikuje i po...

co się stało z naszą klasą i dlaczego nic

Po lekturze wywiadu z Jerzym Marcinkowskim, dwóch semestrach nauczania w grupach zaawansowanych pierwszego roku w instytucie i tyluż na kółku olimpijskim w III LO, rozmowie z mamą i paru chwilach autorefleksji, stwierdzam, że młodzież wcale nie jest co raz głupsza, natomiast cały system oświaty jest zupełnie zacofany. Słysząc "zacofany system oświaty", wielu pewnie ma przed oczami przestarzałe komputery w sali od informatyki, albo książki z czarno-białymi ilustracjami -- mi zupełnie nie chodzi o to. W ramach wprowadzenia w mój światopogląd zacznę od autorefleksji. Pamiętam, jak niejednokrotnie w podstawówce od "doświadczonych" nauczycielek słyszało się gderanie, że za ich czasów nie było kalkulatorów i że nie do pomyślenia było, żeby ktoś nie znał tabliczki mnożenia. Użyłem słowa "gderanie", mimo, że dziś wiem, że chciały one naszego dobra i martwiły się o naszą przyszłość, aby lepiej oddać sposób w jaki postrzegałem te wypowiedzi wtedy. To bardzo ważne...

Wybory

Nie znam się na polityce, ale od strony algorytmicznej wydaje mi się, że procedura wyborów jest nieprzemyślana. Sytuację najchętniej zamodelowałbym tak: każdy obywatel posiada jakąś listę preferencji, tj. potrafi uszeregować kandydatów od najfajniejszego do najgorszego. Celem jest wybranie na prezydenta takiego kandydata, aby ludzie byli jak najbardziej zadowoleni. Jak mierzyć zadowolenie? O ile rozumiem panujący ustrój, to polega on na tym, że wybrany zostaje ten kandydat X, którego najwięcej ludzi ma na początku listy preferencji (chyba, że jest kilku kandydatów którzy przekroczą jakiś tam próg, wtedy jest między nimi dogrywka, ale to na razie olejmy). System ten jednak ma poważną wadę, uświadomienie sobie której powoduje, że niektóre osoby zamiast oddawać głos na osobę, która jest na czele ich listy preferencji, głosują na jakąś inną, aby skompensować tę wadę. Co prowadzi do wypaczenia systemu a co za tym idzie być może kolejnych prób kompensacji itd. Wada polega na tym, że jeśl...