Posty

Produkt: Ojciec*

Należę do rodziców, którzy traktują wychowanie dziecka jako projekt. Czy może raczej, z racji braku klarownego deadlineu - jako produkt.
A to dlatego, że nie ma co ukrywać, że zajmuje to masę zasobów, wymaga nauki, koordynacji, komunikacji, planowania krótko- i długofalowego. Wszystko to można zrobić lepiej, albo gorzej. Moim zdaniem lepiej, jeśli nie ucieka się przed nazywaniem rzeczy po imieniu.

Należę też do ludzi, którzy są przerażeni, gdy widzą rodzica próbującego spełnić swoje ambicje poprzez dziecko. Jedna obawa, to, że dziecko może zwyczajnie cierpieć będąc przymuszane do gry na pianinie. Inna, to, że dziecko, które oryginalnie lubiło konie, znienawidzi je po godzinach jazdy konnej na siłe. Sądzę, że odpowiednio "profesjonalny" rodzic, jest w stanie dobierając techniki zaszczepić miłość do pianina, nie zniszczyć miłości do koni i jeszcze wcisnąć gdzieś łacinę (choć to pewnie rzadkość) jednak nawet wtedy jest ryzyko, że dziecko znienawidzi samego rodzica i gdy tylko b…

Kilka rzeczy, o których żałuję, że nie powiedziano mi, gdy byłem młody

Jakiś czas temu, z okazji jubileuszu mojego liceum, miałem okazję jako absolwent opowiedzieć cokolwiek wpółczesnym licealistom.
Wykorzystałem to jako okazję do zrobienia czegoś w stylu Back To The Future: gdybym był nastolatkiem i przyszła wersja mnie samego mogła cofnąć się do mnie w czasie i dać mi parę wskazówek, co by to było?
Poniżej (niekompletna) lista rzeczy, za które byłbym wdzięczny gdyby ktoś mi powiedział.
Po pierwsze, byłoby super gdyby ktoś powiedział mi z wyprzedzeniem o wszystkich wypadkach i tragediach, którym mógłbym zapobiec. OK, szczerze mówiąc dodałem ten punkt do listy dopiero jako nasty i zawstydziłem się, że tak dużo rzeczy zdążyłem wymienić, zanim o tym pomyślałem. W szczególności to pewnie oznacza, że za późno dowiedziałem się o Negative Average Preference Utilitarianism i nie zdążyłem jeszcze tego zinternalizować (albo oglądałem za mało "Wydarzyło się jutro" i "Zagubiony w czasie").
Po drugie, szkoda, że nie dostałem na tacy wyników lotto,…

Bajka o owadzich ekspertach

W pewnym mieście był neon.
Neon ten pokazywał datę w postaci świecących cyfr, wabiących owady.
Dziś wyświetlał 28.02.2020 i przyglądając mu się bliżej, zobaczylibyście, że między jedną kropką a drugą tętniło owadzie życie.
Na tle cyfr 0 i 2 toczyły się właśnie przygotowania do wesela młodszej córki Króla Owadów.
Były tak maleńkie, że o cyfrach 28 i 2020 wiedziały tylko dzięki teleskopom, obsługiwanym przez nadwornych Magów.
Natomiast całe ich życie i organizacja wesela toczyly się w koło cyfr 0 i 2.
Większość z nich nie znało innego życia, choć niektóre, najstarsze pamiętały, że kiedyś zamiast 02 świat wyglądał jak 01.
W dawnych księgach jest nawet mowa o tym, że także cyfra 0 kiedyś była jedynką, ale zwykłe owady nie zaprzątały sobie głowy
tak odległymi czasami, pozostawiając takie problemy Magom i Królowi.

Król wezwał dziś przed swoje oblicze wszystkich Magów, bo doszły go niepokojące słuchy o przepowiedni, że już niedługo
cały ich świat ma ulec zmianie - być może zmianie na lepsze…

Ubezpieczenie od jazdy na gapę

Mój przyjaciel, dr Paweł Prociów, zaproponował dzisiaj taki oto pomysł na startup: ubezpieczenie od kontroli biletów.
Pasażer wykupuje abonament i nie kupuje biletu, a ewentualne kary płaci za niego ubezpieczyciel.
Pytanie czy mogłoby ono być tańsze od biletu i czy MPK mogłoby się opłacać nie walczyć z tym startupem?
Pierwsze pytanie wydaje mi się równoważne pytaniu, czy może być tak, że wartość oczekiwana kary przy jechaniu na gapę jest niższa niż cena biletu.
(Przez "może być", mam na myśli długotrwałą i opłacalną strategię cenową ze strony MPK)
Drugie pytanie wydaje mi się jeszcze bardziej skomplikowane.
Zacznijmy więc od czegoś prostszego: jak w zasadzie MPK powinno ustalać cennik, regulamin i liczbę kontroli?

Ten post jest długi i nie dochodzę w nim do odpowiedzi, bo się na tym nie znam i dopiero uczę.
Ten post to raczej zapis moich przemyśleń i gorące zaproszenie do dyskusji, z której mam nadzieję się wiele nauczyć.

Zakładam, że pewne rzeczy są niezmienne:

P = liczba…

Social demokracja a granica postępu

Nie chcę nikogo obrazić tym co tu napiszę, ot chciałbym zrzucić z głowy pewne intrygujące mnie myśli, pewnie bardzo płytkie, bo nie znam się ani na polityce, ani na biologi, ani na psychologii, za to lubię łączyć różne zasłyszane strzępki informacji w ciekawe (dla mnie) narracje.
Po lekturze rozdziałów na temat psychologi ewolucyjnej ze świetnej książki Rationality from AI to Zombies naszła mnie taka oto refleksja na temat social-demokracji, rozumianej jako systemu gdzie decyduje większość i dba się o zapewnienie godnych warunków każdemu.

Psychologia ewolucyjna, z tego co do tej pory zrozumiałem, to teoria pomocna w wyjaśnianiu dziwnych acz powszechnych zachowań ludzi nie poprzez to jak byli wychowani, nie to czego doświadczyli, nauczyli się, bądź świadomie czy nieświadomie próbują zrobić, ale poprzez czysto statystyczny fakt, że ich dziad i pradziad robili tak samo, a ci którzy nie robili tak samo mieli na tyle mało dzieci, że wyginęli.
Przykładowo, to, że ludzie lubią naginać fakty …

Dlaczego warto uczyć się matematyki?

(taką mniej-więcej mowę miałem okazję wygłosić na lekcji matematyki w XV LO)
Odpowiem na to pytanie bardzo osobiście, poprzez wyjaśnienie dlaczego wierzę w portal matmat.edu.pl.

Zamieszkujemy jako homo sapiens straszną niszę ekologiczną - niszę, w której dominację zdobywa się nie siłą mięśni, ale siłą intelektu.
To jest straszne, bo jeśli próbujesz z białkowatej breji zbudować komputer, to ciężko o taką precyzję by dać mózgowi dość mocy obliczeniowej by umiał unikać śmierci ze strony drapieżnika, samemu polować i zabijać inne zwierzęta, a jednocześnie by nie dotarła do niego dość oczywista, straszna, prawda.

Ja umrę.
Moja żona - umrze.
Mój roczny synek - też kiedyś umrze.

Oczywiście homo sapiens nie zaszłoby daleko, gdyby każdy kto dochodzi do tego fundamentalnego być albo nie być, zaszywał się chlipiąc w kącie i popadał w depresję lub popełniał samobójstwo.
Z definicji, ci którzy popełniali samobójstwa nie przetrwali:)
Wykształciły się więc różne paradoksalne mechanizmy radzenia so…